Czyli jak zrobić ze szklarni miejsce, w którym chce się spędzać więcej czasu niż w salonie
Każda szklarnia zaczyna tak samo: stalowa konstrukcja, kilka arkuszy poliwęglanu, trochę ziemi i ogromna wiara, że „tym razem pomidory będą jak z katalogu”.
A potem przychodzi życie — a wraz z nim odkrycie, że o sukcesie nie decyduje tylko sama „budka”, ale również to, czym ją wyposażysz. Wyposażenie szklarni naprawdę robi robotę.
Poniżej znajdziesz przewodnik po najważniejszych elementach wyposażenia szklarni, które mogą uratować, przyspieszyć albo po prostu ułatwić Twoje ogrodnicze działania.
„Let’s do it” – jak mawiali starożytni Rzymianie.
1. Grządki i podłoże — czyli gdzie te rośliny mają właściwie rosnąć?
W szklarni masz kilka opcji:
✔ Grządki ziemne (kontakt z rodzimą glebą)
Najbardziej naturalnie. Rośliny rosną jak na działce – tylko mają dach.
Plusy: zdrowa mikrobiologia, naturalna retencja wody.
Minusy: jak masz krety, nornice albo „wybitnie ambitne” perzowe korzenie na zewnątrz szklarni – poczujesz to.
Propozycja dla Ciebie – zobacz TUTAJ jeden z filmów na kanale MAM SZKLARNIE, w którym pokazujemy urządzanie szklarni, w tym grządki.
✔ Grządki z siatką przeciw gryzoniom
To samo, ale bez niespodzianki w postaci pomidora pożartego od dołu.
Polecane tam, gdzie gleba jest „żywa… aż za bardzo”.
Siatki przeciw gryzoniom – znajdziesz je TUTAJ.
✔ Donice i skrzynie
Idealne, gdy chcesz trzymać kontrolę nad podłożem.
Ziemia pod pełną kontrolą, zero chorób z gruntu.
Minus – podlewasz jak szalony.
✔ Grządki na kostce lub betonie
Tak, to istnieje.
To świetne rozwiązanie, jeśli Twoja gleba to… betono-glina w wersji hard. W innym wypadku niespecjalnie.
Budujesz grządki podniesione i wypełniasz dobrej jakości ziemią.
2. Nawadnianie — bo pomidory jednak same się nie podleją
To, jak podlewasz, decyduje o połowie sukcesu. A czasem o Twoim zdrowiu psychicznym.
Takie wyposażenie szklarni jak nawadnianie, po prostu ułatwia Ci życie.
✔ Linia kroplująca
Najlepsza opcja. Woda trafia prosto do korzeni, liście są suche, a pomidory nie obrażają się, że mają mokre głowy.
✔ Węże sączące
Podobnie. Świetne do długich rzędów roślin. Tanio, prosto, skutecznie.
✔ Podlewanie z konewki
Metoda romantyczna, dobra na terapię antystresową.
Minus: po trzeciej konewce człowiek zaczyna myśleć o automatyzacji.
✔ Automatyczne systemy nawadniania
Marzenie ogrodnika.
Ustawiasz zegar, woda leci, Ty pijesz kawę.
Minus? Trudno potem wrócić do normalnego życia.
3. Wentylacja – najważniejszy element szklarni, o którym każdy zapomina
Rośliny nie lubią duchoty.
A zaraza ziemniaczana owszem.
Warto mieć:
✔ Okna dachowe
Warto, zwłaszcza przy dużych szklarniach. Wtedy im więcej, tym lepiej. Ciepłe powietrze ucieka do góry.
✔ Automatyczne otwieracze okien
Reagują na temperaturę.
Pracują nawet wtedy, gdy Ty jesteś na zakupach.
Otwieracze mają jednak jeden minus – reagują powoli na zmianę temperatury. To oznacza, że np. przy nagłej burzy temperatura otoczenia spadnie szybko, ale otwieracz może nie zdążyć zamknąć okna. W sytuacji ekstremalnej, możesz tego okna szukać potem u sąsiada.
✔ Drzwi z obu stron (tunel lub większa szklarnia)
Robią naturalny przewiew.
Rośliny to kochają, zaraza nienawidzi.
4. Oświetlenie – nie tylko dla tych, którzy chcą uprawiać zimą
Nie każdy musi mieć lampy i podobne wyposażenie szklarni , ale warto wiedzieć:
✔ Lampy LED DLA ROŚLIN
Najlepsze, energooszczędne, o widmie dobranym pod rośliny.
Dają zdrowy wzrost, mocne liście i „efekt szybszej wiosny”.
Do szklarni ciekawym i prostym rozwiązaniem są np. TE LAMPY – na szklarnię 6-10 m zastosowałbym co najmniej 2 komplety.
✔ Lampy tanie i „marketowe”
Dobre… do dekoracji.
Rośliny będą rosły, ale bez spektakularnych efektów.
✔ Oświetlenie zimowe
Przydaje się, gdy chcesz zimą trzymać zioła, papryczki, rozsady lub przedłużyć sezon.
5. Ogrzewanie — dla tych, którzy kochają warzywa bardziej niż rachunki za prąd
Opcje ogrzewania w szklarni:
✔ Nagrzewnica elektryczna
Szybka, wygodna, czysta.
Minus: portfel płacze.
✔ Piecyk na gaz
Ekonomiczny, ale trzeba wietrzyć, bo rośliny nie lubią spalin.
✔ Ogrzewanie biokompostem
Tanio, ekologicznie i „samogrzaniec” działa długo.
Minus: czasem pachnie… „naturalnie”.
✔ Maty grzewcze pod rozsadę
Must-have dla tych, którzy wysiewają wcześnie.
6. Półki, stoły, organizacja — czyli jak zrobić, żeby było porządnie
Jeśli nie chcesz mieć wrażenia, że wchodzisz do jaskini trolla, warto:
✔ Półki na boki
Na rozsady, zioła i drobnicę.
✔ Stół roboczy
Tu mieszasz ziemię, pikujesz, tniesz sadzonki.
Ratuje plecy i nerwy. Najczęściej ustawiamy na środku, z przejściem po bokach.
✔ Haczyki i linki
Idealne do podwiązywania pomidorów, ogórków i papryk.
✔ Skrzynki i pojemniki
Pomagają utrzymać porządek.
Śmiało możesz poczuć się jak „logistyk roślinny”.
7. Narzędzia — małe, ale ratują dzień
Podstawowe wyposażenie szklarni:
- sekator, nożyczki ogrodnicze
- nożyk do zbiorów,
- konewka (nawet jeśli masz automatyczne podlewanie),
- spryskiwacz do nawozów dolistnych,
- wiadro na kompost,
- sznurek i klipsy pomidorowe,
- paliki lub tyczki
- siedzonko ogrodnika, bo naprawdę szkoda pleców.

👉 TUTAJ możesz zobaczyć ten model oraz inne wyposażenie szklarni z tego artykułu.
Drobne rzeczy, ale jak ich nie ma — rośnie poziom frustracji.
8. Duże narzędzia — te, których używasz rzadziej, ale ratują dzień 🛠️
Wyobrażasz sobie wyposażenie szklarni bez taczki? Ja nie.
W szklarni liczą się nie tylko małe narzędzia do cięcia i podwiązywania. Czasem trzeba wyciągnąć coś większego, żeby ogarnąć większy bałagan, zruszyć glebę albo przenieść worek ziemi (która według producenta waży 20 kg, ale wszyscy wiemy swoje).
Najczęściej używane duże narzędzia w szklarni to:
✔ Grabie i duża łopata czy szpadel
Do wyrównania grządek, przerzucenia ziemi, wymiany podłoża i ogólnego „gruntowego ogarniania”.
✔ Taczka lub wózek ogrodowy
Do wożenia ziemi, donic, kompostu i wszystkiego, co na pewno nie da się unieść jedną ręką, choć próbujesz udowodnić, że się da. Warto pamiętać, że taczka prawdopodobnie wjedzie do szklarni, wózek częściej raczej nie.
✔ Szeroka miotła / zmiotka
Do zamiatania ścieżek, suchych liści, rozsypanej ziemi i wszystkiego, co nagle znalazło się tam, gdzie nie powinno.
✔ Widły ogrodnicze
Idealne do rozluźnienia podłoża, przekopania starej ziemi i nadania glebie życia po ciężkiej zimie.
✔ Duży sekator dwuręczny
Do zdrewniałych łodyg, starych pędów lub przycinania elementów konstrukcji podpór.
To narzędzia, po które sięga się rzadziej, ale jak już są potrzebne — potrafią zrobić więcej w 3 minuty niż Ty w pół godziny. Warto mieć je pod ręką, nawet jeśli czasem bardziej przeszkadzają niż pomagają (zwłaszcza gdy taczka zaparkuje akurat na środku szklarni i musisz obejść dookoła bo nijak nie przeskoczysz).
8. Termometry, higrometry, stacje pogodowe
Rośliny nie mówią, ale… da się je „podsłuchać”.
Nie jest to konieczność, ale warto mieć:
✔ Termometr + higrometr
Pokazuje, kiedy jest za wilgotno (a to idealne warunki dla chorób, zwłaszcza zarazy ziemniaczanej).
✔ Czujniki glebowe
Wiedza: „czy podlewać?” zamiast „na oko”.
✔ Automatyka (opcjonalnie)
Dla tych, którzy chcą szklarnię z XXI wieku.
9. Zasłony cieniujące i siatki przeciw owadom
✔ Cieniowanie
Zbyt mocne słońce = stres, oparzenia, spadek plonów.
Siatka lub emulsja cieniująca uratują sytuację w lipcu.
✔ Siatki przeciw owadom
Nie chcesz mieć kolonii mszycy?
Wstaw siatkę na wietrzniki.
10. Dodatki „z wyższej półki”, które można mieć… ale nie trzeba
Oj różne może być wyposażenie szklarni, nawet takie:
- system mgławicowy (dla miłośników wilgotności),
- wentylatory wymuszające ruch powietrza,
- lampy UV-C do sterylizacji powietrza,
- czujniki CO₂ dla upraw profesjonalnych.
To wyposażenie szklarni wręcz idealne, jeśli Twoja szklarnia ma przypominać laboratorium NASA.
🌱 Podsumowanie – co właściwie warto mieć w szklarni?
Wyposażenie szklarni w skrócie:
- grządki dopasowane do Twojej gleby,
- nawadnianie kroplujące,
- wietrzenie — dużo wietrzenia,
- półki, stoły i organizację,
- kilka narzędzi pod ręką,
- termometr i higrometr,
- opcjonalnie oświetlenie czy ogrzewanie.
Reszta to dodatki, które zwiększają komfort, ale nie są konieczne do dobrych plonów.
Najważniejsze?
Żeby w szklarni było Ci wygodnie, łatwo i… przyjemnie.
Bo tylko wtedy chcesz tam wracać, a rośliny naprawdę to czują.
