CO zrobić, żeby Zaraza ziemniaczana się w ogóle NIE pojawiła
Każdy ogrodnik prędzej czy później słyszy to słowo szeptane z grozą: zaraza ziemniaczana.
Tylko że my tutaj nie będziemy płakać nad czarnymi liśćmi pomidorów.
Ten artykuł jest o tym, jak zorganizować szklarnię i zadbać o uprawy tak, żeby zaraza najlepiej w ogóle nie miała czego szukać.
🔬 Co to właściwie jest ta zaraza ziemniaczana?
Zaraza ziemniaczana (wywoływana przez Phytophthora infestans) to choroba grzybopodobna atakująca głównie ziemniaki i pomidory, rzadziej inne rośliny z rodziny psiankowatych.
Najbardziej lubi:
- temperaturę ok. 10–20°C,
- wysoką wilgotność powietrza i mokre liście,
- gęste, słabo przewietrzane rośliny.
Na zewnątrz zarodniki roznosi wiatr i deszcz. W szklarni teoretycznie jest bezpieczniej (bo spory, czyli zarodniki, trudniej w ogóle „wpuszczać do środka”), ale jeśli już się dostaną przez drzwi czy wietrzniki, to przy złym klimacie szklarnia może stać się… inkubatorem zarazy.
Dlatego profilaktyka jest tu ważniejsza niż jakiekolwiek opryski „po fakcie”.
✅ Najważniejsze zasady zapobiegania zarazie ziemniaczanej w szklarni
1. Dobór odmian – zacznij od roślin, które same się bronią
Pierwszy krok to odmiany pomidorów tolerancyjne lub odporne na zarazę.
W metodykach integrowanej ochrony pomidora pod osłonami to jest punkt numer jeden: uprawiać odmiany oznaczone jako tolerancyjne na zarazę. A jeszcze lepiej – odporne na zarazę. Pewnie nie raz zauważyłeś, że jedne odmiany padają od razu, gdy ZZ się pojawi, a inne nie mają nawet śladu tej choroby.
W praktyce:
- szukaj w opisach: tolerancja na zarazę ziemniaczaną, HR/LR: Phytophthora infestans
- i nie ma znaczenia czy to odmiana nowoczesna szklarniowa, czy „babcina” dawna tradycyjna – jedne i drugie mogą być odporne na zarazę, ale tak samo często mogą być wrażliwe jak poeta na krytykę.
Odporna odmiana nie daje gwarancji, że zaraza się nie pojawi, ale znacząco obniża ryzyko infekcji i tempo rozwoju choroby.
2. Kontrola wilgotności – nie rób z tunelu sauny parowej
We wszystkich poważnych materiałach dla producentów pod osłonami powtarza się to samo:
„Decydujące znaczenie w zapobieganiu zarazie ma utrzymywanie niskiej wilgotności powietrza.”
Co to znaczy w praktyce?
- wietrz szklarnię jak tylko pogoda pozwala – drzwi + górne okna, najlepiej w przeciągu (ale bez lodowatego przeciągu po roślinach),
- jeśli sytuacja zmusza do wentylacji, a jest zupełnie bezwietrznie, wspomóż szklarnię wentylatorami,
- unikaj sytuacji, gdy w nocy jest chłodno, a w dzień gwałtownie gorąco → kondensacja na liściach,
- jeśli masz możliwość – minimalne dogrzewanie nocą potrafi znacząco ograniczyć wykraplanie wody na liściach,
- nie trzymaj w szklarni zbyt dużych zbiorników z otwartą powierzchnią wody, które dodatkowo podnoszą wilgotność.
Im krócej liście są mokre, tym gorzej dla zarazy – i dobra nasza.
3. Podlewanie od dołu, nie „po głowie”
Zaraza potrzebuje mokrych liści, żeby się rozwijać.
Jeśli podlewasz z góry z węża czy zraszacza, sam urządzasz jej spa.
Dlatego:
- stosuj kroplowniki, linie nawadniające, węże sączące,
- podlewaj rano, żeby wszelka wilgoć zdążyła wyschnąć przed nocą,
- nie lej po liściach „bo szybciej”.
To jedna z najprostszych zmian, która realnie zmniejsza ryzyko chorób liści – nie tylko zarazy.
Specjalny TIP:
Jeśli na liściach jest dużo wilgoci, wręcz są widoczne krople, potrząśnij delikatnie, ale energicznie krzakiem, by większość kropel spadła. Pomoże to w szybszym wyschnięciu liści. Podobną funkcję ma mocniejszy wiatr. Potrząsanie, w przypadku pomidorów, jest jednym z lepszych sposobów na zapylanie. A więc potrząsaj, a upieczesz 2 pieczenie na jednym ogniu.
4. Odpowiednia rozstawa – szklarnia to nie autobus w godzinach szczytu
Wiele polskich zaleceń profilaktyki mówi wprost:
nie zagęszczać nasadzeń, zapewnić przewiew i miejsce między roślinami.
Dlaczego?
- gęsty gąszcz = słaby przewiew = wysoka wilgotność,
- powietrze stoi,
- rośliny dłużej schną po podlewaniu czy kondensacji,
- a jak rośliny dłużej schną, to zaraza ziemniaczana w szklarni ma więcej czasu na rozwój.
Zalecenia praktyczne:
- trzymaj się zalecanych rozstaw: np. pomidory 50–60 cm w rzędzie, 70–90 cm między rzędami (zależnie od systemu w jakim uprawiasz),
- regularnie usuwaj dolne liście pomidorów – zwłaszcza te, które dotykają ziemi,
- prowadź pnące rośliny (pomidory wysokie, ogórki) na sznurach/ podporach – do góry, a nie w bok.
Im więcej powietrza między roślinami, tym gorzej dla patogenu i lepiej dla Ciebie.
5. Płodozmian i unikanie „psiankowatych po psiankowatych”
Patogen może przetrwać w resztkach roślinnych i w podłożu.
Dlatego zalecenia są jasne:
- nie sadzić pomidorów po pomidorach i ziemniakach,
- zachować kilkuletnią przerwę (najlepiej 3–4 lata) przed kolejną uprawą psiankowatych (pomidory, ziemniaki, papryka, bakłażan) w tym samym podłożu,
- nie stawiać szklarni „w objęciach” ziemniaczanego pola – im dalej od potencjalnego źródła zarodników, tym lepiej.
W uprawie intensywnej pod osłonami często stosuje się podłoża wymieniane lub dezynfekowane i unika się używania substratu po dyniowatych i psiankowatych – dokładnie po to, by ograniczyć choroby glebowe.
6. Higiena w szklarni – mniej spektakularna, ale kluczowa
Zaraza nie wchodzi do szklarni z transparentem „dzień dobry”.
Najczęściej wnosimy ją:
- na porażonych sadzonkach,
- na resztkach liści i łodyg,
- na narzędziach, skrzynkach, rękawicach.
Dlatego:
- kupuj sadzonki tylko zdrowe, z pewnego źródła,
- po sezonie usuń i wynieś wszystkie resztki roślin – nie zostawiaj „patyczków” pomidorów w ziemi,
- narzędzia (sekatory, noże) co jakiś czas dezynfekuj – choćby spirytusem technicznym,
- nie przenoś porażonych roślin z gruntu do szklarni „na reanimację”.
Im mniej patogenu w ogóle trafi do szklarni, tym łatwiej mikroklimatowi sobie z nim poradzić.
7. Ściółkowanie i „odcięcie” liści od mokrej ziemi
Zaraza może infekować również przez krople wody odbijające się z ziemi na dolne liście.
Badania pokazują, że ściółki (np. mulcze) zmieniają mikroklimat i potrafią ograniczyć infekcje zarazy w uprawach pod osłonami.
W praktyce:
- ściółkuj pasy pod roślinami: słomą, korą, czy skoszoną trawą,
- usuń liście pomidorów dotykające podłoża,
- staraj się nie chlapać ziemią po liściach przy podlewaniu.
To mały zabieg, a potrafi zrobić dużą różnicę.
8. Mikroklimat „pod kontrolą”, nie „jakoś to będzie”
Szklarnia daje Ci przewagę: możesz sterować klimatem bardziej niż w gruncie.
W kontekście zarazy:
- unikaj długotrwałych okresów 10–20°C z wysoką wilgotnością (to ulubione warunki patogenu),
- jeśli wiesz, że zapowiada się chłodna, deszczowa seria dni – zwiększ wietrzenie, rozważ dogrzewanie nocą,
- nie zamykaj szklarni „na głucho” wieczorem, gdy w środku jest jeszcze bardzo wilgotno. Jeśli nie ma ryzyka bardzo niskich temperatur, nie zamykaj jej wcale.
Warto też obserwować komunikaty o zarazie ziemniaczanej w Twojej okolicy (serwisy doradcze, komunikaty PIORiN, lokalne grupy ogrodnicze). Jeśli w okolicy „hula zaraza” w ziemniakach, to znak, żeby w szklarni włączyć tryb „podwyższonej czujności”. O sposobach nieco poważniejszych niż zapobieganie jest osobny artykuł.
9. Systematyczny monitoring – patrz na liście, zanim one „popatrzą” na Ciebie brązem
W integrowanej ochronie pomidora pod osłonami kluczowe jest częste lustrowanie plantacji, bo zaraza może pojawić się praktycznie w każdej fazie uprawy.
Co robić:
- raz na 2–3 dni przejdź całą szklarnię,
- zwracaj uwagę na ciemniejące, wodniste plamy na liściach i łodygach, zwłaszcza od dołu,
- jeśli cokolwiek Cię niepokoi – reaguj natychmiast (a o tym będzie osobny artykuł).
- Jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania rozwojowi zarazy jest obrywanie podejrzanych liści, co nie oznacza obrywania wszystkich liści.
Szybko zauważona podejrzana plamka to często różnica między usunięciem jednej rośliny a całej szklarni.
🟢 Podsumowanie – jak nie zaprosić zarazy ziemniaczanej do szklarni?
W skrócie:
- wybierz odporne odmiany,
- utrzymuj niską wilgotność i dobry przewiew,
- podlewaj od dołu, nie po liściach,
- nie zagęszczaj nasadzeń,
- stosuj płodozmian i czyste podłoża,
- dbaj o higienę szklarni i usuwanie resztek,
- ściółkuj i nie pozwalaj liściom leżeć na mokrej ziemi,
- monitoruj regularnie rośliny i bądź czujny w okresach sprzyjających chorobie.
To wszystko razem sprawia, że Twoja szklarnia jest miejscem przyjaznym pomidorom, a wyjątkowo nieprzyjaznym zarazie.
I o to chodzi.
